dolina śmierci w edukacji

Lepsze rozumienie swojego własnego stylu przewodzenia, nabycie umiejętności budowania zespołu z pozycji ogrodnika, a więc opartego na dbaniu o relacje, pielęgnowaniu komunikacji, nabycie kompetencji w zakresie uwalniania wśród ludzi potencjału, aby każdy członek zespołu mógł rozkwitnąć- to kluczowe elementy aby na pustkowiu doliny śmierci w edukacji znów zakwitły kwiaty.

Opieka i przynależność, połączenie ludzi z celem, by czuli się zainspirowani, tak Mc K. Covey widzi współczesne przywództwo w organizacjach w swojej ksiązce ” Ufaj i inspiruj”.

Czy ktoś z was wie, albo spróbuje oszacować, jaka była do tej pory najwyższa temperatura zarejestrowana na powierzchni  Ziemi?

Skwarne 57 stopni Celsjusza. Ten rekord został ustanowiony już w 1913r. w Dolinie Śmierci w Kalifornii. W Dolinie śmierci nic nie rośnie, tak jest tam gorąco i sucho. Średnie opady wynoszą od 2,5 do 5 centymetrów rocznie. Nic zatem dziwnego, że miejsce to uchodzi za jałowe pustkowie.

Przełom nastąpił w 2005r. To właśnie wtedy spadło 15cm deszczu, co było zdumiewające jak na możliwości tego obszaru. Kiedy nadeszła wiosna dno Doliny Śmierci pokrył piękny dywan polnych kwiatów. Najbardziej nieprzyjazne miejsce na ziemi zostało pokryte dywanem z miliona kwiatów.

Stąd nasuwa się pytanie: może to nie jest jednak miejsce martwe? Może jest uśpione i czeka na odpowiednie warunki?

Sir Kenneth Robinson mówił o tej Dolinie- Uśpiona Dolina.

Tacy właśnie jesteśmy.

My, nasi współpracownicy, członkowie zespołu.

W każdym z nas dżemie wielkość, choć czasami tak samo uśpiona, jak polne kwiaty w Dolinie Śmierci. Ziarno zawsze czeka na wykiełkowanie, ponieważ potrzebuje odpowiednich warunków, by rozkwitnąć.

Podchodząc do przywództwa w sposób ufająco- inspirujący, stajemy się ogrodnikami. Dbamy o warunki, w których człowiek może rozkwitnąć.

Pomyślcie przez chwilę, czy mieliście w swoim życiu tyle szczęścia, by być prowadzonymi przez kogoś ( nauczyciel szef, rodzice) , kto zrobił dla Was to, co deszcz dla kwiatów w Dolinie Śmierci?

Jaki to jest styl przewodzenia? Czym się charakteryzuje? Na czym polega? 

 Tak zaufanie, wiara, motywowanie, inspiracja, to wszystko przychodzi na myśl, kiedy przypominamy sobie takiego szefa, czy nauczyciela. 

Styl Dowodząco- kontrolujący jest przeciwieństwem. Charakteryzuje się on sztywnym realizowaniem zleconych zadań, motywowaniem przez nagrody i kary, rywalizacją w zespole. Wszyscy mają robić dokładnie to, czego się od nich oczekuje, nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że muszą.

dolina śmierci

Na czym polega styl ufająco- inspirujący?



„Dobry przywódca inspiruje ludzi, by mu ufali; wielki przywódca inspiruje ich, by ufali samym sobie” 

Eleanor Roosenvelt

Aby zrozumieć fenomen stylu ufająco inspirujące, prezentuję poniżej „Przypowieść o ogrodniku”, opartą na fragmencie książki Mc. K. Covey ” Ufaj i inspiruj”. Zachęcam do twórczej interpretacji zawartych w niej wskazówek. 

Przypowieść o ogrodniku

Podczas jednego ze spotkań, podczas których moi rodzice informowali mnie i moje rodzeństwo o swoich planach na nadchodzący tydzień, mój tato zadał pytanie: Kto chciałby zająć się trawnikiem? Skwapliwie odpowiedziałem, że ja.

Po spotkaniu, tata zabrał mnie na zewnątrz, bym obejrzał podwórko i dowiedział się, czego wymaga ta praca. Było to na początku lata i nasz trawnik zaczynał żółknąć.

„Synku, twoja praca jest zielona i czysta”- zaczął.

Pozwól, że pokażę Ci, jak wygląda zielony. Chodźmy pod dom naszego sąsiada. Podeszliśmy tam i podziwialiśmy chłodne, zielone źdźbła.

„ To jest kolor, którego szukamy, synu.”

Kiedy wracaliśmy powiedział: „Teraz pozwól, że pokażę Ci, co znaczy, czysty”

Posprzątajmy połowę naszego podwórka. Razem pozbieraliśmy śmieci z połowy trawnika. Kiedy zatrzymaliśmy się wskazał na połowę, na której nie pracowaliśmy i stwierdził: „Zauważ, jak to wygląda z porównaniu z obszarem, który właśnie sprzątnęliśmy”.

Nawet dla siedmiolatka różnica była oczywista.

„Synu to wszystko pamiętaj twoja praca jest zielona i czysta. Od Ciebie zależy, jak chcesz to zrobić?”

Dla potwierdzenia naszej umowy, tata zadał pytanie: „Jak wygląda zielony?” Z entuzjazmem wskazałem trawnik sąsiada.

„Dobrze. Co jest czyste?” Z dumą wskazałem obszar, który właśnie posprzątaliśmy.

„Dobrze. To twoja praca synu. Zgadnij, kto jest twoim szefem?”

„ Kto?” – zapytałem marszcząc brwi w zakłopotaniu.

„Ty, sam!”– odparł tata, a ja, słysząc to uśmiechnąłem się z satysfakcją.

„Zgadnij kto jest Twoim pomocnikiem?”– powiedział

„ Kto?” „ Ja Ty mną rządzisz”! „Ja rządzę?” spytałem.

Myśl o byciu szefem sprawiała, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech.

„ Jeśli będziesz potrzebował pomocy, po prostu mi powiedz, co mam zrobić, a ja to zrobię. Uśmiechnął się. „Zgadnij, kto Cię ocenia?”

Tym razem ze zrozumieniem pokiwałem głową i wskazałem na siebie.

„ Tak sam siebie oceniasz. Jak myślisz, na jakiej podstawie?” „Zielone czyste”– wygłosiłem z dumą.

„Dobrze, to może pomyśl o tym przez dzień, dwa i daj mi znać, czy chcesz to zrobić?”

Kiedy nadeszła sobota, tata zapytał, co myślę o proponowanej umowie.

„Zrobię to!”.

Wziął moją dłoń i mocno uścisnął – umowa stoi.

Ale przez wiele dni nic nie robiłem. Nie planowałem tego. Szczerze, myślę, że po prostu zapomniałem. Albo u sąsiadów działo się coś bardziej ekscytującego, więc brałem w tym udział, zamiast robić porządki.

Kiedy nadszedł wtorkowy poranek, mój ojciec wyszedł frontowymi drzwiami, żeby pójść do pracy. Spojrzał na podwórko sąsiada- zielone i czyste. Spojrzał na Narze- żółte i zaśmiecone. Powiedział mi później, że miał ochotę na mnie nawrzeszczeć i nakazać mi posprzątać podwórko.

Wiedział jednak, że najbardziej zależy mu na wychowaniu dzieci, a nie na czystym podwórku.

Podszedł więc do mnie i spytał „ Hej Synku, jak leci?”

Pomachałem do niego i powiedziałem : „W porządku tato”.

Położył mi rękę na ramieniu i powiedział : „Może przejdziemy się po podwórku i pokażesz mi jak Ci idzie?”

Moja warga zadrżała. „To takie trudne”- jęknąłem.

Tata zapytał : „Czy mogę Ci w czymś pomóc synku? Jaka była nasza umowa. Mówiłeś, że mi pomożesz jak będziesz miał czas.”

„Mam czas”– odrzekł tata i poszedł do domu po dwa worki na śmieci. Razem posprzątaliśmy podwórko. Tamtego lata prosiłem o pomoc jeszcze tylko kilka razy.

Zyskałem poczucie, że jestem właścicielem tego zadania i poczucie dumy z odpowiedzialności za nie.

Tata poświęcił czas na zawarcie umowy i potwierdzenie jej. Nie wycofał się z niej kiedy zobaczył błędy. Wierzył we mnie i rozliczał mnie w uzgodniony sposób. A ja czułem się obdarzony zaufaniem. Czułem zaufanie kogoś ważnego dla mnie taty. Ponieważ czułem, że mi ufa nie chciałem go zawieść.